Szklanką po łapkach, czyli niebieskiego dyskwalifikacja w „pewnych” bYznesach
Historia zakończenia pewnej znajomości Miałam sobie kiedyś koleżankę. Nie żebyśmy miały szczególnie zażyłe kontakty. Kiedyś pracowałyśmy razem, ceniłam w niej pracowitość, ukrytą głęboko – ale życzliwość i wrażliwość, i zadbanie o swój rozwój osobisty, ale przede wszystkim asertywność. Pewnego dnia stwierdziła, że praca w firmie nie daje jej satysfakcji, więc zdecydowała się odejść i zająć się rozwojem swojej własnej działalności. Zajęła się ona szkoleniami i coachingiem. Nie wiem na ile satysfakcjonujące było to dla niej zajęcie, ale lekkich...
Read more...
