Rozwój osobisty

Przekonania ograniczające – to co wpływa na nasze życie…

PRZEKONANIA

Czym właściwie są? Określiłabym je jako poczucie pewności w jakimś temacie – wynikające niekoniecznie z naszych doświadczeń, ale także z wpojonych nam „prawd” – w zasadzie cały wachlarz opinii wszelakich, które wytworzyły się w naszych umysłach w sposób świadomy bądź nieświadomy. Dotyczyć mogą one naszych wartości, światopoglądu, zdolności, ograniczeń, możliwości – nas samych oraz innych osób a także przyczyn powodujących określone skutki.
Wszystko byłoby piękne i cudowne, gdyby nie to, że część przekonań, które nosimy w sobie to przekonania NEGATYWNE, czyli takie, które nas znacząco ograniczają – mimo, że często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Są dla nas niewidoczną barierą, która w niezrozumiały sposób odcina nas od tego, co wymarzymy.
Poniżej opisałam kilka przekonań – na pewno MOICH przekonań – może też poczujesz, że dotyczą one także Ciebie…

Przekonanie: ABY SIĘ CZEGOŚ DOROBIĆ TRZEBA KOMBINOWAĆ

(W wersji hardcore – KRAŚĆ) – to szczególnie często spotykane u osób, które dorastały w niekoniecznie zamożnych rodzinach – za to często wykształconych i uczciwych. Co z niego wynika? Ze jeśli uda mi się czegoś dorobić, to oznacza że dokonałam tego w sposób NIEMORALNY – tak – tutaj zespół norm moralnych jest bardzo istotny. Czyli jestem niemoralna? Auć… co ludzie powiedzą??…

Przekonanie: MOJA STARSZA SIOSTRA ZAWSZE BYŁA LEPSZA ODE MNIE

No tego akurat sama nie doświadczyłam z braku opcji na starszą siostrę – moi rodzice niestety bezwzględnie ignorowali moje prośby o starsze rodzeństwo 😉 Niestety to ja byłam tą starszą… Zwykle te młodsze dzieci będąc już dorosłymi ludźmi są „ofiarami” tego starszego rodzeństwa, które było zdolniejsze, inteligentniejsze, bardziej pracowite , ale na Boga pamiętajmy, że oni byli STARSI o lat kilka – czego w danym momencie rodzice potrafili nie dostrzegać.itd, itd… Nie neguję absolutnie zdolności, umiejętności i osiągnięć starszego rodzeństwa, ale… jak to możliwe, że dzieci posiadające tych samych rodziców są tak różne?
Kiedy pierwsze dziecko pojawia się na świecie – jest to zawsze olbrzymia zmiana w rodzinie. Świat zostaje postawiony na rzęsach, a dziecko – co jest oczywiste – staje się „pępkiem świata” naokoło którego kręci się całe życie rodzinne. I ten monopol na rodziców… 😉 W rodzinie pojawia się następne dziecko – które przejmuje prym jeśli chodzi o uwagę rodziny. Starsze dziecko często czuje się odsunięte, więc co musi zrobić, żeby zwrócono na nie uwagę? No UDOWODNIĆ JAKIE JEST WSPANIAŁE! 🙂

Przekonanie: JESTEM ZA GŁUPI, ŻEBY TO ZROZUMIEĆ

Uderzyło mnie takie stwierdzenie, kiedy pewien nastolatek usilnie próbował uczyć się języka angielskiego a mu nie wychodziło. CHCIAŁ, mocno i regularnie pracował, a nie wychodziło… To negatywne przekonanie powinno mieć etykietkę „poczucie własnej wartości”… To przykre jak łatwo (szczególnie dziecko) skrzywdzić mówiąc mu czasami w złości „jesteś za głupi, że to zrozumieć”… Dziecko okazało się zdolne, ale jego praca zaczęła przynosić efekty dopiero po „przepracowaniu” tego okrutnego przekonania…

Przekonanie: NIE ZASŁUGUJĘ NA TO BY BYĆ KOCHANĄ

To nie jest coś, co potrafię stojąc przed swoim odbiciem powiedzieć sobie prosto w twarz. Ale czasami mam wrażenie, że znaczna część mojego życia o tym świadczy. Cały czas łapię się na tym, żeby być lepszą i lepszą. A jak okazuje się, że pojawia się uczucie – zaczynam uciekać. Boję się? Nie zasługuję? Może to jedno i drugie?
Tak – chyba mam jeszcze trochę drogi przed sobą, żeby się „ugłaskać” i w pierwszej kolejności pokochać SIEBIE – za to jaką jestem – ze swoimi zaletami i wadami. Jeśli sama siebie nie pokocham – nie pozwolę nikomu innemu siebie pokochać, bo… najnormalniej na świecie w tą miłość nie uwierzę…

Przekonanie: W ŻYCIU NAJWAŻNIEJSZE JEST WYKSZTAŁCENIE

Jedno z moich „ulubionych” przekonań. Pamiętam – rodzice i dziadkowie zawsze wkładali mi to do głowy. I jestem im wdzięczna za to – mam w sobie pęd do wiedzy, który staram się realizować. ALE – niektórzy interpretują to w troszkę krzywy sposób – dewaluując osoby, które nie mają „szkół pokończonych”. Kochani moi – już wiem, że nie „papier” świadczy o człowieku, jego umiejętnościach i jego wiedzy. Ale sam człowiek wystawia światu swoje świadectwo o sobie. Pomyśl – ile w życiu udało Ci się spotkać osób o formalnie niskim wykształceniu, a wiedzy doświadczeniu i klasie – które można by postawić bardzo wysoko. No i niestety na odwrót – osób wykształconych, które reprezentują tak niski poziom, że w ogóle trudno o poziomie mówić…

Przekonanie: PO CO PRÓBOWAĆ, SKORO I TAK SIĘ NIE UDA?

No właśnie – sami stawiamy sobie sufit nad głową, którego nie jesteśmy w stanie przebić… Pomyśl – a co by było jakby nad głową było błękitne niebo i tylko od Ciebie by zależało jak wysoko w górę się będziesz wspinać? A to wszystko zależy od CIEBIE. Czasami warto przestać się „spinać” i pozwolić, żeby wszystko potoczyło się samo… Efekty naprawdę mogą zaskoczyć… Ale cóż – kto nie gra – nie wygrywa 😉

Przekonanie: TABLETKA NA PEWNO MI POMOŻE

Efekt placebo jest cudownym przykładem przekonania – choć niekoniecznie negatywnego – niech to będzie mała wisienka na torcie w tym poście – przekonanie, które może skutecznie ograniczyć ilość wchłanianej przez nas chemii w formie farmaceutyków… Na to przekonanie szczególnie podatne są osoby starsze i dzieci – choć dziecku niekoniecznie serwować trzeba witaminę C zamiast środka przeciwbólowego – bo często wystarczy, żeby mama przyłożyła na chwilę usta do bolącego miejsca i dziecię od razu czuje się lepiej 🙂

Przekonanie: PIENIĄDZE SZCZĘŚCIA NIE DAJĄ

Absolutnie się z tym zgadzam, ale już teraz pamiętam też o tym, że to pieniądze dają możliwość np. kupowania zdrowej żywności, wizyt prywatnych u lekarzy kiedy jest to  (a na które w NFZ’cie czekalibyśmy miesiącami…), zabrania dzieci do kina, wyjazdu na weekend, żeby odpocząć. Podsumowując – pieniądze dają nam szanse na zadbanie o zdrowie i samopoczucie swoje i najbliższych, co z kolei powoduje, że… można się poczuć spokojniejszym i szczęśliwszym… A osoby, które hołdują temu przekonaniu – niekoniecznie wyglądają na osoby szczęśliwe…

Przekonanie: NOWOTWÓR TO WYROK

Może powinnam o tym przekonaniu napisać na samym początku. Przykre jest, kiedy osoby których ta choroba nie dotyczy tak mówią – bo jak można tak jednoznacznie skazywać osobę, która zachorowała? Oczywiście, że nie jest to katar, który (szczególnie w przypadku mężczyzn) może być chorobą niemal śmiertelną, ale w przypadku chorób nowotworowych przekonania bardzo dużo mogą pomóc albo i zaszkodzić…
Czy nie lepiej byłoby do nowotworu podejść jako do sygnału od organizmu, że trzeba bardziej o niego zadbać? Wiara w to, że leczenie przyniesie pozytywne efekty – daje olbrzymią siłę i energię do życia, bez której najlepsze leczenie będzie nieskuteczne. A wiara i działanie – potrafią czynić cuda 🙂
Po tej drugiej stronie OGRANICZAJĄCYCH nas przekonań – znajduje się słoneczna autostrada, którą można mknąć… Warto nad nimi popracować i dać sobie szanse na łatwiejszą drogę 🙂